Blog > Komentarze do wpisu

Trochę Italii w lutym

Z zapartym tchem śledziłem południowe losowanie fazy pucharowej Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA. Nie od dziś wiadomo, że występ polskiego klubu w wiosennych rozgrywkach europejskich pucharów to nie lada wydarzenie. Ba! Nawet po zakwalifikowaniu się Kolejorza do gier w grupie, sam władca - Lech Kaczyński - złożył serdeczne gratulacje klubowi z miasta Koziołków.

Paleta potencjalnych rywali podopiecznych Franza Smudy była równa liczbie kolorów tęczy. Siódemka, to cyfra szczęśliwa i szczęśliwe wydawało się wylosowanie Metalista z Charkowa. Los chciał inaczej i padło na Udinese Calcio, którego siedziba znajduje się nieopodal granicy włosko-słoweńskiej.

Pierwszą rzeczą jaka przyszła mi do głowy - po takim wyniku losowania - było nie oszacowanie szans Lecha na awans do kolejnej rundy, ale całkiem odległy mecz, który odbył się z udziałem właśnie tej włoskiej drużyny. 30 września 1997 roku Udinese pokonało w swoim debiucie w europejskich pucharach łódzki Widzew, występujący jeszcze w kultowych koszulkach z logiem firmy Bakoma. Był to ostatni pojedynek piłkarski, jaki przyszło mi śledzić, przed włożeniem odświętnego stroju i udaniem się z tornistrem do szkoły.

Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Widzew nie śni już o podboju europejskich boisk, ale o powrocie na pierwszoligowe łono. A Udinese nie jest debiutantem na arenie międzynarodowej, tylko mającym ugruntowaną pozycję klubem z aspiracjami do odegrania znaczącej roli w tegorocznym Pucharze UEFA.

Gwiazdami zespołu z Udine są przede wszystkim reprezentanci Włoch - Antonio di Natale i Fabio Quagliarella. Do ciekawszych zawodników zaliczają się Kolumbijczyk Cristian Zapata, Szwajcar Gokhan Inler, czy defensor Andrea Coda.

W obecnym sezonie drużynie prowadzonej przez Pasquale Marino wiedzie się średnio. Udało się wygrać grupę w Pucharze UEFA, ale ligowa forma zespołu jest przeciętna. 11. pozycja po szesnastu ligowych kolejkach nie jest spełnieniem marzeń fanów i włodarzy klubu. Szansę na poprawę lokaty Włosi będą mieli już jutro, kiedy przyjdzie zmierzyć im się z Milanem. 

Ciężko jest mówić na dwa miesiące przed dwumeczem o szansach Lecha. Utrzymanie obecnej kadry to bezwzględne minimum. Szefostwo musi jednak znaleźć wolne środki na powiększenie kadry, bo sytuacja, w której jedynymi wartościowymi zmiennikami są bramkarz Kotorowski, powracający po kontuzji Bandrowski i weteran Reiss, jest kiepska. I aż dziw bierze, że Kolejorz wytrzymał narzucone przez siebie tempo do końca rundy. Brawa dla trenera Smudy, który przekonuje powoli niedowiarków, że jest świetnym kandydatem do poprowadzenia reprezentacji Polski. 

piątek, 19 grudnia 2008, piobug
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Czytelnicy
Zaprzyjaźnione strony
statystyka
Blogi Sportowe